Krótki formularz


Skontaktuj się z nami

Sylwia Maksym

Napisz do nas

Dietetyka przyszłości

Biblioteka

Relacje pacjent - dietetyk. Czy na pewno jesteś gotowy na zmiany? Pomogę, bo mogę i od tego jestem!

26-09-2018 Sylwia Maksym Drukuj artykuł

Body Idea Sylwia Maksym

 

Przychodzisz do Dietetyka… Długo nosiłeś się z takim zamiarem, układałeś w głowie zdrowotne priorytety. W Twoich myślach od dawna była potrzeba schudnięcia, zadbania o sylwetkę, zmiany. Twojej zmiany. Zmiany wyglądu, ale i usystematyzowania wiedzy dotyczącej żywienia, a może pomoc Twoim najbliższym?

Może powodowały Tobą problemy zdrowotne , a może jesteś sportowcem i chcesz polepszyć swoje wyniki i tym samym poprawić wydolność i regenerację.

 

Powodów jest mnóstwo. Jednak czy zawsze powód pokrywa się z chęcią i determinacją?

 

 redukcja body idea

 

Przygotowanie do pierwszej kontaktu z dietetykiem

W kwestionariuszu, który Pacjent wypełnia na początku naszej pracy uwzględniłam pytanie – powód Twojego zgłoszenia i dlaczego się zdecydowałeś na pomoc dietetyka? 

W mojej pracy zdarzyło mi się usłyszeć – „mąż powiedział, że mam coś ze sobą zrobić”, „wszyscy mówią, że jestem grubasem”, „nie wiem”. Może to jeszcze nie jest dobry czas na zmiany, najpierw chęci muszą urodzić się w Tobie, w środku? Jednak to jest również moim zadaniem by takie chęci obudzić. Rozmowa, świadomość, praca, wyciąganie wspólnych za i przeciw. Ustalenie priorytetów - to też praca dietetyka i jego pomoc.

Wtedy wiem, że determinacja i najważniejszy priorytet- czyli Ty, będą dobrze poukładane względem hierarchii. Wielokrotnie spotykałam się z tym, że gdy Pacjent „był na diecie” z powodu kogoś innego, często ta współpraca kończyła się niepowodzeniem. Znasz to? Zmuszanie się do diety? Bo koleżanka, bo mama, bo córka – bo wszyscy są na diecie.

 

W Dzień Dobry TVN trenerzy, dietetycy i udane metamorfozy, na Instagramie same laski z jędrną pupą bez cellulitu zajadają zielone sałatki, a pięknie umięśnieni mężczyźni prężą swoje ciała przed lustrami w prestiżowych siłowniach… a Ty? Z chipsami, czekoladą i latte z bitą śmietaną przed telewizorem... zupełnie do nich nie pasujesz?

Ale czy chcesz do nich pasować? Czy przeszkadza Ci Twój wygląd? Ograniczenia ruchowe? Jeśli tak, to serdecznie zapraszam, pomogę. Jeśli nie, to porozmawiajmy, zastanómy się co możesz zrobić dla siebie dobrego, jak zmienić swoje podejście, powoli, nie od razu. Jestem zwolennikiem ewolucji, a nie rewolucji - choć czasami i ona się przydaje...

Niestety, czasami mimo wszelkich chęci i opowiedzeniu o negatywnym wpływie na Twoje zdrowie obecnego Twojego stanu niewiele zdziałam, gdyż zawsze znajdzie się jakieś wytłumaczenie na tabliczkę czekolady, czy pół słoika nutelli. Ale to nie koniec, czasami jeden krok w tył wróży dwa kroki do przodu. Spróbuj! 

 

 

Ustal swoje priorytety

Nie, nie zawsze moja praca z Pacjentem przynosi sukces. Czasami Pacjent nie pojawia się już po pierwszej wizycie, ba! casami nawet umawia się telefonicznie, potwierdza wizytę i nawet nie stawia się na pierwsze spotkanie!!!  Czasami rezygnuje po kilku miesiącach, czasami też przychodzi po to by tylko "odhaczyć", że zaliczył wizytę, a nie stosuje się do moich rad. Po co to robi? Zapewne chce wytłumaczenia przed samym sobą, że poczynił kroki, że wyszedł z domu, że poszedłna profesjonalną wizytę. Spróbował, ale nie chciał się zaangażować, podnieść własnej poprzeczki. Wystartował ale jeszcze przed biegiem się zatrzymał... cóż, nie udało się.... Bo samo się nic nie robi. 

Często Pacjent, który rezygnuje i poddaje się, po pewnym czasie wraca... bardziej zdeterminowany, pewny tego czego chce i stawia wszystko na jedną kartę - uwielbiam te powroty!

Szczególnie, gdy od razu widzi efekty naszej pracy to napędza go do dalszego działania - nawet gdy są one powolne... ale co najważniejsze trwałe!

 

Piszę o osobach, które pogubiły się w gąszczu informacji, tego co dobrze i źle wpływa na organizm. Zaspokajają troski w czekoladzie, pudełku lodów, a będąc w napadzie kompulsywnego objadania się potrafią pochłonąć ok 10 tys. kalorii podczas 40minutowego stania przy szafce ze słodyczami… Niewiele osób o tym mówi, ale to częsty problem.

 

Dieta i co dalej?


Wiecie, że zdecydowaną większość niepowodzeń mogłam określić jeszcze przed rzeczywistym rozpoczęciem pracy z danym Pacjentem?


Niestety, wielokrotnie Pacjent oczekuje cudu, on jest niemożliwy (szczególnie gdy dużo musimy naprawić) w trzy czy cztery tygodnie, na efekt całościowy trzeba troszkę poczekać, a na pewno nie czeka się na niego z założonymi rękoma.


Jeżeli Pacjent po tygodniu stosowania diety jest niezadowolony, sygnalizuje, że w jego monu są za duże bądź za małe porcje, coś nie smakuje lub po prostu źle się czuje moim zadaniem jest zmienić jadłospis tak by było lepiej. Jednak nie zmienię go, jeżeli Pacjent oczekuje w jadłospisie tabliczki czekolady, bezy, sosów na bazie śmietany, czy golonki na śniadanie. Wszystko można wkomponować, jednak produkty wysoko przetworzone w diecie osoby, która większość dnia spędza w fotelu zdecydowanie dyskredytuję.

 

Czy warto oszukiwać i dojadać pod stołem?

Moje jadłospisy są proste, sezonowe, kolorowe i po prostu zdrowe. Jeżeli osoba, z którą pracuje sygnalizuje, że sałatka warzywna, surówka na bazie marchewki z sokiem cytryny i natką pietruszki, ziemniakami i mięsem, kolorowa owsianka z sezonowymi owocami, czy kanapka z plastrem sera, sałatą i pomidorem nie smakują, to wiem, że był do tej pory przyzwyczajony do okropnych gotowców, które wystarczy podgrzać w mikrofalówce, drożdżówek i pączków na śniadanie.

Często wiem też kiedy Pacjent mnie oszukuje. Twierdzi, że trzyma dietę, trenuje, a efektów brak. Rzadkim jest brak ubytku masy ciała podczas dobrze zaplanowanej diety redukcyjnej (piszę oczywiście o osobach zdrowych).

 

Na zmianę samopoczucia trzeba czasu. Jeżeli w Twojej diecie nie było wcześniej wystarczającej ilości błonnika, to tak, możesz teraz czuć się źle jedząc świeże warzywa i owoce, to naturalna adaptacja do nowego. Zrobimy to razem, nauczę Cię, pokażę.

Zaburzenia pracy układu pokarmowego obserwuję u wielu osób. Odbijanie po rybie, śledziu, czy gazy po brokułach. Wtedy sprawdzamy organizm od środka. Zazwyczaj nie ma przeciwwskazań do stosowania wspomnianych produktów, jednak Pacjent tak bardzo buntuje się przed gotowaniem i naturalnym jedzeniem, iż to właśnie wtedy rezygnuje ze współpracy nie pozwalając organizmowi na przystosowanie.

Tłumaczeniabyłam na wakacjach, tam musiałam sobie odbić tą okropną dietęteż nie padają z ust osób, które szanują swoje ciało. Tak, ja też robię w święta, urodziny, wakacje, czy podczas spotkań ze znajomymi odstępstwa od codziennego jadłospisu. Jednak nie pochłaniam całej pizzy, a zaraz po niej trzech kawałków brownie, które później zalewam piwem. Nie. Jestem za elastycznym podejściem do diety, jednak zdrowy jadłospis (czytaj taki, w którym są również odstępstwa, 80% zdrowa żywność, 20% ta, która ma być przede wszystkim smakowita) powinien być prowadzony przez cały tydzień, a nie tylko od poniedziałku do piątku, a w weekend „hulaj dusza, piekła nie ma…”.

 

Są też Pacjenci, którzy zgłaszają się z wielką potrzebą szybkiej zmiany, zazwyczaj jest to -10kg, bo za 2 miesiące ślub lub „proszę ekspresową dietę na detoks, bo już długo się odchudzam i nic z tego nie wychodzi…”.

Wiem od razu, że na zmianę takiej osoby musimy poczekać. Jak długo? Tak długo aż będzie na nią gotowy... gotowy w głowie :) Nie, ja nikogo nie zmuszam do zmiany, ja uświadamiam, że ona powinna się odbyć, jednak ostateczne przyzwolenie na zmianę Pacjent musi sobie wydać sam.


Do rzeczy, będę teraz chwalić

Ten przydługi wstęp ma swoje zadanie. Albowiem chciałam Wam pokazać przepiękną przemianę, jaką przeszła jedna z moich Podopiecznych.

 

Z Magdą pracujemy od czerwca ubiegłego roku, a więc już od ponad roku. Jest to ambitna osoba, jednak Jej ambicja początkowo nie przejawiała się w treningu ani w prowadzonym systematycznym odżywianiu, a w nauce, która pochłania Jej znaczną część czasu – Magda studiuje medycynę.

Całe szczęście, że jak każdy student ma długie wakacje, bo to właśnie dzięki letniemu odpoczynkowi nastąpiła największa Jej zmiana.

Wiele prób, błędów, kroczków w tył w końcu zaowocowały. Wiara w siebie, własne możliwości, dowartościowanie dzięki nowemu ubiorowi, na który jeszcze nie tak dawno nie miała ochoty...

 

Powolna droga do sukcesu

A co było po drodze? Na początku edukacja i przyzwyczajanie do aktywności fizycznej. Magda nie lubiła słowni i nie lubiła ćwiczyć. Jednak chciała i chce nadal. Nigdy nie spóźniła się na trening, nigdy też nie odmówiła wykonywania któregokolwiek ćwiczenia, no dobrze – często marudziła, ale skutecznie to obracałam w żart i rozpoczynałam odliczanie wykonywanych powtórzeń.

Zdarzały się wpadki – pudełko toffife, pół słoika masła orzechowego, paczka rafaello, czy nawet nadmierna ilość wydawałoby się zdrowej i idealnie skoponowanej owsianki. Owszem idealnej, ale w zbyt dużej na potrzeby Magdy ilości.

Mimo, że pracujemy 1,5 roku to największa zmiana nastąpiła zaledwie trzy miesiące temu. Długo rozmawiałyśmy w gabinecie o priorytetach, podejściu, wiedzy, przyszłości, samopoczuciu i pragnieniach. Naprawdę rozumiem Magdę, ja też byłam kiedyś w podobnej sytuacji, wiem co czuje, przez co przechodzi i że czasami chce się po prostu powiedzieć DOŚĆ. Ale Magda udowodniła, że wyrzuci złe myśli i stawi czoła wyzwaniom. Długo namawiałam do zmiany, Magda jej potencjalnie chciała, ale nie potrafiła do końca się uprzeć i tego dokonać....

 

Zmiana sylwetki i zdrowia psychicznego

Zmiana sylwetki i ogrom pochwał, który słyszy na co dzień od znajomych, czy rodziny sprawiły, że jestem o Nią spokojna i ogromnie dumna. Oczywiście nadal pozostajemy we współpracy. Kontrolujemy zjadane posiłki (Magda na co dzień posługuje się Fitatu), omawiamy wybierane przez nią dania, znajdujemy zdrowe zamienniki, kontrolujemy aktywność fizyczną (układam dla Magdy plan na 4 razy w tygodniu – dwa razy trening siłowy, dwa razy HIIT).

 

Od nienawiści do miłości (siłownianej)

Już teraz ćwiczy sama, gdyż zna bezpieczne dla kręgosłupa pozycje wyjściowe (nadmierna lordoza lędźwiowa i problem z napięciem centrum), a przede wszystkim potrafi sama dostosować swoje obciążenia i nie odpuszczać – to chyba największa przemiana.

Cudownie jest usłyszeć „brakowało mi ćwiczeń i słowni” z ust osoby, która kiedyś przychodziła na trening za karę. Wspaniale jest móc obserwować jak mimo wypieków na twarzy, potu na czole pokonuje stawianą coraz wyżej poprzeczkę.

Mogłabym o Magdzie pisać naprawdę wiele i długo, wspaniała osoba, która swoim zawzięciem pokazała, iż zmiana sylwetki, odżywiania, swojego nastawienia do samej siebie to długa droga i nie zawsze wychodzi od razu. Jednak determinacja i opór, połączone z nieustanną obserwacją i nauką przynoszą efekty.

Spotykamy się 1 x w miesiącu w gabinecie by omówić nowy jadłospis, który Magda przygotowuje sama, bazując również na przepisach z mojego bloga. Znajdujemy słodkie pyszności z popularnych stron i książek, zmieniamy je na te dozwolone. Magda wie też, że warto korzystać z możliwości spotkania się z rodziną i znajomymi, dobrze się bawić, jeść, smakować i korzystać, także nie popada w paranoję po zjedzonej czekoladzie – wtedy dokłada dodatkowe ćwiczenia i wychodzi na równą. Głowa zadowolona, brzuszek szczęśliwy, a boczki nie rosną.

 

Nie, nie pokażę zdjęć Magdy, bo nie publikuję zdjęć Podopiecznych. Wyniki mówią same za siebie. Pokazuję Wam porównanie pierwszej analizy do ostatniej, a także całkowity przebieg pomiarów.

 zmiana sylwetki body idea

 

EFEKTY:

waga: -8,3 kg

tkanka tłuszczowa; -8 kg

% zawartości tkanki tłuszczowej: -8,7%

tkanka tłuszczowa na brzuchu: -4,1kg

tłuszcz wisceralny: redukcja o 6 stopni!!!!!

masa mięśniowa: praktycznie bez zmian! (pracujemy obecnie nad jej wzrostem)

 

 

DATA SPOTKANIA

WAGA

% TKANKI TŁUSZCZOWEJ

 

ILOŚĆ WODY

ILOŚĆ TKANKI MIĘŚNIOWEJ

Tłuszcz wisceralny

12.06.2017

65,2

37,3

30

22,2

12

05.07.2017

65,4

37

30,2

22,3

11

31.10.2017

65

37,2

29,9

22,2

12

18.12.2017

63,3

36,4

29,5

21,8

11

15.02.2018

65

38,2

29,4

21,8

12

23.03.2018

63,9

36,8

29,6

21,9

11

27.04.2018

63,8

34,5

30,6

22,8

10

28.06.2018

59,4

33,2

29,1

21,4

9

20.08.2018

58,2

32,5

28,8

21,1

8

19.09.2018

56,9

28,6

29,8

22,2

6

 

Jak pracować by było dobrze?

Czasami nie wystarczy dać jadłospis, zgubnym będzie ułożony sam trening i prowadzony przez miesiąc albo i kwartał. Praca dietetyka to też zrozumienie, empatia, rozmowa i aktywne słuchanie, czasami nawet czytanie między wierszami. Cieszę się, że Magda mi zaufała, a ja zrobiłam wszystko co w mojej mocy by mogła być z siebie dumna i powiedzieć głośno – ZROBIŁAM TO.

Brawa Madzia, wiem, że czytasz! Zrobiłaś to! I rób dalej! :)

 

 bodyidea

Dasz radę i Ty

A Wam życzę takiej upartości, determinacji i dobrze wyznaczonego celu. Kochaj siebie, dbaj o siebie, naprawiaj siebie i bądź jeszcze lepszy we wszystkim co robiłeś wczoraj. Żyje się raz, żyj tak byś w wieku 88 lat powiedział – zrobiłem wszystko by być szczęśliwy i zdrowy i właśnie taki byłem i jestem przez całe życie. Trzymam kciuki i życzę Wam powodzenia. A jeżeli chcecie skorzystać z mojej pomocy to jestem do dyspozycji. s.maksym@bodyidea.pl - o, choćby tutaj :) 

 

Sylwia Maksym

Dietetyk


Sylwia Maksym

Z zawodu dietetyk i fizjoterapeuta. Zakochana w roślinnej kuchni, wielbicielka sportów siłowych i kultury hiszpańskiej. Poszukiwacz dobrego jedzenia, kulinarnych inspiracji i aromatycznej kawy. Uśmiechnięta powsinoga nie potrafiąca żyć bez ludzi. Wymagająca od siebie i od innych, celebrująca życie pełnymi garściami.



Komentarze


Dodaj komentarz